niedziela, 17 lipca 2022

Piękno wieczne i nagłe





 O pięknie Gdańska pisano wiele, jest to naprawdę urocze miasto, ale czy zauważyliście, o czym tak naprawdę się mówi? Zawsze o tych samych fragmentach miasta, czyli Starym Mieście, mylonym z Głównym Miastem. W mojej powieści "Nagła cisza" rozdzielam te informacje. Myślę, że i tak nie zmienię określeń i nadal będą mylone. Pan Gutter  również zachwycał się ulicami, przeczytajcie, co napisałam poniżej, ale może zdobędę się na odwagę i pokażę kiedyś miejsca wzbudzające niechęć. Pana GG , oczywiście.

Szedł pieszo, miał blisko, jego słynna kawiarnia mieściła się na Długiej.  Wabiła gości dyskretnym neonem w starym stylu z dwóch splecionych liter GG, które się czytało Gerard Gutter. Gdańszczanie żartowali, że nie wolno jej ominąć idąc do cztery G – Gdańskiej Galerii Guntera Grassa, mieszczącej się na rogu ulicy Szerokiej.
Wybrał kawiarnię w Hiltonie z ważnego powodu. Otóż ktoś w niej zasiadał i to zawsze przy tym samym stoliku, specjalnie dla niego w stałej rezerwacji. A był to profesor Januszajtis, chluba Gdańska. Pan Gerard, dumny obywatel miasta, chciał się poszczycić profesorem, wskaże go dyskretnie swojemu gościowi, szepnie kilka słów o jego wielkich zasługach.
Naprzeciwko mostu, idąc w dół rzeki, była wyspa, w roku 1350 Krzyżacy zbudowali na niej młyn, czyniąc to przemyślnie: kanały odcinały go od lądu. Sto lat później Kazimierz Jagiellończyk podarował go Gdańskowi. Zaliczano go do jednego z największych zakładów przemysłowych średniowiecznej Europy. Osiemnaście kół wodnych poruszane wodami Raduni obracały kamienie młyńskie. Na poddaszu aż sześć kondygnacji wypełniały wory z ziarnem i mąką. Aż do 1945 roku karmił mąką ludzi i okoliczne wróble ziarnem rzucanym hojną ręką przez młynarzy, toteż wtedy były tłuste i zadowolone. Odbudowano to piękne dzieło architektury przemysłowej, mimo że została z niego tylko jedna ściana z sześcioma dziurami okien.
Pracowita Radunia poruszała w dawnych wiekach ponad czterdzieści zakładów przemysłowych, była również rzeką pamięci. Po tragicznym roku 1308 śpiewano piosenkę:
„A w Raduni krwawa woda,
Szkoda ojca, brata szkoda.”
Idąc po lewej stronie wzdłuż ulicy Korzennej, przedzielającej rzekę, dochodziło się do Ratusza Starego Miasta, bo tu właśnie była najstarsza część Gdańska, co wszystkich myliło, gdyż powszechnie starym miastem nazywano ulice wokół Długiego Targu ze Studnią Neptuna na jego brzegu.

Te ogromne ilości zboża kojarzą mi się w pewną sytuacją, ale ono minie jak nagła cisza. 

https://www.empik.com/nagla-cisza-popik-emma,p1288256479,ebooki-i-mp3-p

https://ebookpoint.pl/ksiazki/nagla-cisza-emma-popik,e_29wz.htm

 

niedziela, 10 lipca 2022

Jak wymierzyć sprawiedliwość

 W jednej ze scen powieści Nagła cisza" koleżanka opowiada Lili o przeszłości swojej rodziny. Warto poznać takie wydarzenia, by porównać z innymi czasami. A może to nie była prawda, przecież powieść jest fikcją literacką.

"Dziadek miał pod Gdańskiem fabrykę dachówek. W tamtych czasach, tuż po wojnie, robił je w czterech kolorach. Niby to nieważne – wykonała gest rękoma – ale wtedy po tej strasznej wojnie ludzie również chcieli mieć ładne domy. Sprzedawał ogromne ilości, wkrótce do produkcji dołączył ładne płaskie cegiełki na wykończenie ścian. Konto rosło. I nagle ciach: fabrykę upaństwowili. Willę zabrali, bo przecież nowy pan dyrektor musi gdzieś mieszkać. 
- Tak z dnia na dzień wyrzucili was z domu?

- Byli łaskawi – Augusta wykrzywiła wargi w ironicznym uśmiechu – pozwolili zabrać meble. Cenne antyki schowaliśmy na strychu u zaprzyjaźnionych ludzi, resztę położyliśmy na podwórku, przykrywając plandeką. Te ze strychu znikły.
- Ukradli – rzekła Lili kiwając głową.
- Ci ludzie tłumaczyli, że nic nie wiedzą, ktoś w nocy je wyniósł, nie słyszeli.
- Po cichu wynieśli olbrzymie kredensy i ciężkie bufety – zadrwiła Lili. – Jasne, że byli w zmowie ze złodziejami.
- Ale cóż było robić – Augusta podniosła brwi – przecież nie mogliśmy pozwać ich do sądu. Któż przyznałby rację nam, kapitalistom, wyzyskiwaczom?
- Oczywiście - uśmiechnęła się krzywo Lili – sprawiedliwość dziejowa.  – Jej palce machinalnie wertowały książkę z zakładką „bogowie i sprawiedliwość”.
- Długo była wymierzana. Najstarszy syn dziadka nie dostał się na studia, gdyż był synem kułaka, obszarnika. Babcia miała ładny kawał ziemi, z tego powodu tak chłopaka zaklasyfikowali społecznie.
- Ziemię oczywiście zabrali. 
- Został tylko kawałek piaszczystej ziemi porośniętej drzewami.  I za te resztki staramy się uzyskać odszkodowanie. 

Jak sądzicie, czy to jest sprawiedliwość?



 Książkę wydało wydawnictwo Saga Egmont

niedziela, 3 lipca 2022

Za moich czasów

Taką opinię często wyrażały starsze osoby, gdy mówiły o młodzieży, ich obyczajach, sposobie ubierania się lub mówienia i słownictwa. To zdanie wyrażało krytykę, oznaczało, że współczesność jest znacznie gorsza od przeszłości, a właściwie od okresu młodości osoby mówiącej. Nie możemy ocenić, czy przed kilkudziesięciu laty istotnie świat był piękniejszy, obyczaje subtelniejsze, a kultura wyższa, czy tylko tak je widziały zachwycone oczy nastolatka. 

Starsza bohaterka mojej powieści "Nagła cisza" również wyraża taką opinię:

„Za moich czasów”, mawiała ciocia, „istniał miesięcznik literacki Litery, prowadził go Antek Fac, promowano młodzież, drukowano gazetki na uczelniach, a poza tym był klub Żak!”. Często o nim mówiła. Tu grał sławny Zbyszek Cybulski, zanim pochłonął go film. Odbywały się wieczory literackie, konkursy poetyckie, wokalne, był teatr, a poza tym kino w zabytkowej sali na piętrze, o przykurzonych ścianach. Młodzież oglądała festiwale filmowe, najświetniejsze produkcje zachodnie, sławnych aktorów, dzieła światowej klasy reżyserów, znanych do dziś, jak Antonioni czy Bergman. Młodzież tworzyła kulturę i sztukę.

Obecnie w tym budynku, zasłużonym dla młodzieżowej kultury mieści się Rada Miasta Gdańska. Jeden z bohaterów tej powieści, który chciał zostać poetą, został poburbowany w eleganckim rzekomo lokalu w Sopocie, gdzie miał się odbyć jego wieczór poetycki, lecz nagle wtargnęli tam wielbiciele jakiegoś celebryty, co dla chłopaka skończyło się siniakami. Poeta odwiedził w Gdańsku klub "Rudy Kot", zamknięty i zaniedbany. "Spojrzał na otwarte drzwi, zobaczył brudną klatkę schodową i zdezelowane schody. Odwrócił się ze wstrętem. Jakże by się odróżniał swoją czystą odzieżą. Od razu by spostrzegli, że nie jest swój, ale obcy i pewnie nimi gardzi, bo ma dokładnie przystrzyżone włosy, które odcinają się czarną linią od karku, a oni mieli na kołnierzu rozrzucone brudne kłaki, gdyż należeli do grupy punk, tacy wtedy rządzili. Nigdy by nie przekroczył progu takiego klubu, by tańczyć w zadymionej sali, wśród zapachu brudnych i spoconych ciał i jeszcze być z tego zadowolonym. Miał wyższe wymagania kulturowe, tego był pewien."

 „Jakie to wszystko śmieszne! Te rozkloszowane spodnie albo obciśnięte i podarte, buty na gołe stopy czy skarpetki w paski. Regularnie zmieniała się moda oraz idee, jakie wyznawali zwykli chłopcy.” 

Ciekawe, jak za kilkadziesiąt lat zostaną ocenione nasze czasy, pewne jest, że będzie inaczej. Powieść "Nagła cisza" została wydana przez wydawnictwo Saga Egmont z Kopenhagi, formie audio i ebooka i rozpowszechnia w Europie naszą literaturę.  


https://www.empik.com/nagla-cisza-popik-emma,p1288256479,ebooki-i-mp3-p

https://ebookpoint.pl/ksiazki/nagla-cisza-emma-popik,e_29wz.htm