niedziela, 15 maja 2022

Dziki Zachód techniki

 Poprzedni wpis nosił tytuł  "Demon zagłady". Podałam jednak, jak brzmi cały tytuł opowiadania. Pewien obdartus przybył do pięknego miasteczka. Miał dobre zamiary. Kiedy odszedł, pozostała za nim gigantyczna chmura dymu. Kim był naprawdę?

"Przyszedł tu wczesnym popołudniem. Panowała ciepła pogoda. Było cicho i leniwie jak każdym miasteczku, które mijał. W żadnym jednak nie mógł pozostać. Również i to osiedle należało do miejscowości zbudowanych seryjnie. Nawet nie miało nazwy, opatrzono je tylko numerem. Powstało jak każde inne. Przywieziono po prostu spakowane budynki. Wysokie dźwigi spuszczały z góry ściany. Wstawiwszy je precyzyjnie w wykroje fundamentu, od razu zalewały zaprawą. I już krzepła, a w tym momencie nakrywano budowle dachem, który się zaczepiał na brzegach ścian. Wewnątrz domku rozprostowały się podłogi i wysuwały wbudowane meble. Osadnicy, czekający na obrzeżach osiedla, podjeżdżali i zajmowali kolejno wcześniej przydzielone posesje. Wchodzili do nich tylko z walizkami, które i tak zanoszono na strych. Wszystko tu było, zgodnie z tym, co im obiecano. Tyle, że wokoło rozciągała się pustynia ze zmielonego na miał i ubitego gruzu ze zburzonych miast. Wyrastały na niej tak samo nudne i jednakowe miasteczka i nie warto było do nich jeździć. Białą szosą wciąż podróżowały transportowce, przywożąc towary. Mieszkańcy mieli wszystko. Konsumowali w ciszy i oddaleniu.

 

Nikt jednak nie wiedział o istnieniu ich prowincji! Nikt do nich nigdy nie przybywał, oni również nie wyjeżdżali. Nie mieli żadnego kontaktu ze światem. Miasteczko było niby gałąź odrąbana od pnia drzewa.

Dlaczego nie mieli połączenia z życiodajnym Centrum, gdzie biło serce światowego biznesu? Gdyby uzyskali połączenie z Centrum, jakież mogliby robić interesy! A co najważniejsze, zaczęliby liczyć się jako ludzie. Dlaczego byli wykluczeni z ludzkiej rodziny? Nie przybył do nich żaden informatyk, który by połączył ich komputery z Centrum. Dlaczego więc sami nie zarejestrowali swoich nazwisk w księdze ludzkości? Oto tajemnica! Najgłębiej skrywana! Czyżby przybycie obcego świadczyło o ujawnieniu ich strasznego sekretu?"

 Czy udało się mieszkańcom spełnić ich wielkie marzenie i czego tak bardzo pragnęli?

https://www.taniaksiazka.pl/autor/emma-popik


niedziela, 8 maja 2022

Demon zagłady



Do miasteczka przyszedł włóczęga w połatanych spodniach i zniszczonej bluzie. Udał się do eleganckiej restauracji, by zamówić tanią potrawę. Nikt nie spostrzegł, że do wargi przykleił się mu


drobniutki skrawek gazety. Używał jej do papierosów. Kiedy jednak zauważono ten szczegół, wiadomość przeleciała przez ulice jak rakieta. Dlaczego był taki ważny?

Kiedy włóczęga opuszczał miasteczko, pozostawił za plecami płonące domy. Mieszkańcy, dotychczas uprzejmi i kulturalni, tłukli się ze sobą. Cały tytuł opowiadania z tomu "Plan" brzmi: "Demon zagłady na Dzikim Zachodzie Techniki". Co się stało i z jakiego powodu?

"Przyszedł tu wczesnym popołudniem. Panowała ciepła pogoda. Było cicho i leniwie jak każdym miasteczku, które mijał. W żadnym jednak nie mógł pozostać. Również i to osiedle należało do miejscowości zbudowanych seryjnie. Nawet nie miało nazwy, opatrzono je tylko numerem. Powstało jak każde inne. Przywieziono po prostu spakowane budynki. Wysokie dźwigi spuszczały z góry ściany. Wstawiwszy je precyzyjnie w wykroje fundamentu, od razu zalewały zaprawą. I już krzepła, a w tym momencie nakrywano budowle dachem, który się zaczepiał na brzegach ścian. Wewnątrz domku rozprostowały się podłogi i wysuwały wbudowane meble. Osadnicy, czekający na obrzeżach osiedla, podjeżdżali i zajmowali kolejno wcześniej przydzielone posesje. Wchodzili do nich tylko z walizkami, które i tak zanoszono na strych. Wszystko tu było, zgodnie z tym, co im obiecano. Tyle że wokoło rozciągała się pustynia ze zmielonego na miał i ubitego gruzu ze zburzonych miast.



 Wyrastały na niej tak samo nudne i jednakowe miasteczka i nie warto było do nich jeździć. Białą szosą wciąż podróżowały transportowce, przywożąc towary. Mieszkańcy mieli wszystko. Konsumowali w ciszy i oddaleniu."

https://www.taniaksiazka.pl/autor/emma-popik


niedziela, 1 maja 2022

Bardzo kłopotliwe pytanie.



Napisałam opowiadanie pod tytułem "Kłopotliwe pytania".  A o co w nim pytają? Te pytanie są istotne, oczywiście, chcielibyśmy je poznać, ale może odpowiedzi ważniejsze. Mnie i moim czytelnikom najbardziej podoba się proste pytanie: "Z czego zrobiony jest ogień".  Ma w sobie filozofię i właściwie... nie znamy odpowiedzi, samo jednakże pytanie budzi w nas pragnienie poszukiwania, choć wiemy, że go nie odnajdziemy.

"Po obiedzie usiedli na ocienionym tarasie. Słuchali muzyki wydawanej przez  trójkątne liście z donic przy ścianie. Ojciec przyglądał się im badawczo.

-         Nie macie żadnych pytań? – nie wytrzymał wreszcie.

-         Nie, my już wszystko wiemy – odpowiedział poważnie chłopiec.

-         To znaczy? - dowiadywał się ojciec.

-         Kim jesteśmy, dokąd idziemy - wyjaśniło dziecko.

-         A po cóż zadawać takie pytania? – zdziwiła się matka. – Odpowiedzi są oczywiste. Jesteśmy cywilizacją posthumanoidalną. Mieszkamy na jednej z brył należących do Ziemi po jej rozpadzie i zawsze będziemy żyć bez konfliktów, wciąż ulepszając samych siebie i technikę- wyrecytowała.

-         W jaki sposób powstaliście?

-         Zostaliśmy wyprodukowani, już mówiłam.

-         A kto was wyprodukował?

Matka spojrzała bezradnie na ojca.

-         Zawsze były odpowiednie urządzenia. Tak zbudowany jest świat - powiedział mężczyzna z wielką pewnością. - Jeżeli chcemy coś mieć, musimy to wytworzyć. To reguła świata, niepodważalne prawa, rządzące materią.

-         Kto wyprodukował materię? – pytał chłopiec z ogniem w oczach, zupełnie jak dorosły. - Kto sformułował prawa?

-         One były – powiedział zdecydowanie mężczyzna.

-         Skąd wiesz?

-         To wynika z mego wykształcenia.

-         Jest bardzo ograniczone - skonstatował chłopiec.

-         A co było przed wami? – zapytała dziewczynka.

-         Przed nami był czas – odpowiedział mężczyzna.

-         A las jak powstał? – strzelił znienacka chłopiec, patrząc bardzo mądrze.

-         To jeden z paradoksów materii. Wiemy o nim, nie zaskoczysz mnie.

-         Na wszystko macie odpowiedzi - stwierdził chłopiec z ironią.

-         Tak, materia nie ma dla nas tajemnic.

-         Ale lasu nie potraficie wyprodukować.

-         Mówiłem, to paradoks.

 Nagle dzieci ujęły się za ręce i zbiegły z tarasu. "

Rodzina żyje szczęśliwie, dzieci swoimi pytaniami nie powodują problemów ani konfliktów, ich ciekawość nikomu nie zagraża.  Pozornie. 

"Nagle otrzymała wiadomość z Centrum. A więc istnieje świat materialny, jakież to pocieszające. Centrum o nią się troszczy, pragnie zapewnić przyszłość jej dzieciom, wzywa je dla inicjacji, nadania pigułki wiedzy, bo przecież nie ma żadnego innego powodu, ani ona, ani też dzieci nie popełniły żadnego wykroczenia.

Kiedy powiedziała o tym dzieciom, spojrzały na nią z powagą i ujęły się za ręce, tworząc krąg. Stały w milczeniu, a ona czuła, że dokonuje się tu jakiś niesamowity pogański obrządek, wyzwolenie strasznych sił. Dzieci dostały się do samego pnia mózgu, do istoty życia, które było niezniszczalne i płynęło w nich, kończąc coś i rozpoczynając. Potem zrzuciły z siebie obecne istnienie i były gotowe.
-         Staniecie się mądre, uzyskacie status! – zapewniała je matka z radością, ale one się nie odzywały.
 

Matka nie mogła się powstrzymać od oglądania Centrum. Była tu tylko raz, i to dawno. Miasto nie wydawało się jej takie czarowne jak kiedyś ani też tak nieosiągalne jak oglądane z okien domu. Prostopadłościany domów, wszystkie dość podobne do siebie, budowane oszczędnościowo. Na szerokich ulicach pustawo.

Dzieci szły wykonując ruchy, jakby coś wyciągały z ziemi, co się zawijało i wzrastało, gęstniało. Zasiewały wszędzie te niewidzialne kształty, mogłoby się wydawać, że miasto zostanie nimi pokryte, jeśli nie w teraźniejszości, to kiedyś. Dziewczynka wywoływała kształty z powietrza, jakby zawsze tam były, lecz należało je uaktywnić.

-         Co robicie, dzieci? – zapytała matka, były zbyt zajęte, aby odpowiedzieć. Spieszyły się, wiedząc, że ich czas się kończy.

Matka poczuła się niezręcznie. Zaczęła mówić o tym, jakie będą mądre, kiedy połkną pigułkę wiedzy, nie zwracały uwagi, bardzo zajęte wytwarzaniem kształtów przyszłości. Miały zainicjować to życie, które czaiło się w lesie, umożliwić, aby świat rozpoczął się od początku i nigdy nie zaginęła żywa natura na tej ziemi.

Już zbliżały się do wielkich, srebrzystych wrót głównej budowli, zwolniły kroku, nie dlatego, że mogły się bać, ale chciały jak najwięcej pozostawić po sobie.

Podeszły do drzwi, wciąż przędąc. Tuż przed nimi się zatrzymały, odwróciły i objęły świat ostatnim spojrzeniem, a potem skierowały wzrok na matkę. Nieomal utonęła w ciemności ich oczu i zrozumiała, że niepotrzebna im żadna pigułka wiedzy, ale było za późno. Dzieci odwróciły się ku drzwiom, właśnie zaczęły się rozchylać na boki. W ciemnej szparze pomiędzy dwoma skrzydłami pojawiły się dwie jasne sylwetki. Dzieci przekroczyły próg i weszły w ciemność."

Matka miała wiele pytań, jak i wszystkie matki, teraz i zawsze. Nie wiedziała jednak, jaki jest Plan.  

https://www.empik.com/plan-popik-emma,p1085104834,ksiazka-p