Napisałam opowiadanie pod tytułem "Kłopotliwe pytania". A o co w nim pytają? Te pytanie są istotne, oczywiście, chcielibyśmy je poznać, ale może odpowiedzi ważniejsze. Mnie i moim czytelnikom najbardziej podoba się proste pytanie: "Z czego zrobiony jest ogień". Ma w sobie filozofię i właściwie... nie znamy odpowiedzi, samo jednakże pytanie budzi w nas pragnienie poszukiwania, choć wiemy, że go nie odnajdziemy.
"Po obiedzie usiedli na
ocienionym tarasie. Słuchali muzyki wydawanej przez trójkątne liście z donic przy ścianie. Ojciec
przyglądał się im badawczo.
-
Nie macie żadnych pytań? – nie wytrzymał wreszcie.
-
Nie, my już wszystko wiemy – odpowiedział poważnie chłopiec.
-
To znaczy? - dowiadywał się ojciec.
-
Kim jesteśmy, dokąd idziemy - wyjaśniło dziecko.
-
A po cóż zadawać takie pytania? – zdziwiła się matka. – Odpowiedzi są
oczywiste. Jesteśmy cywilizacją posthumanoidalną. Mieszkamy na jednej z brył
należących do Ziemi po jej rozpadzie i zawsze będziemy żyć bez konfliktów,
wciąż ulepszając samych siebie i technikę- wyrecytowała.
-
W jaki sposób powstaliście?
-
Zostaliśmy wyprodukowani, już mówiłam.
-
A kto was wyprodukował?
Matka spojrzała bezradnie na
ojca.
-
Zawsze były odpowiednie urządzenia. Tak zbudowany jest świat -
powiedział mężczyzna z wielką pewnością. - Jeżeli chcemy coś mieć, musimy to
wytworzyć. To reguła świata, niepodważalne prawa, rządzące materią.
-
Kto wyprodukował materię? – pytał chłopiec z ogniem w oczach, zupełnie
jak dorosły. - Kto sformułował prawa?
-
One były – powiedział zdecydowanie mężczyzna.
-
Skąd wiesz?
-
To wynika z mego wykształcenia.
-
Jest bardzo ograniczone - skonstatował chłopiec.
-
A co było przed wami? – zapytała dziewczynka.
-
Przed nami był czas – odpowiedział mężczyzna.
-
A las jak powstał? – strzelił znienacka chłopiec, patrząc bardzo
mądrze.
-
To jeden z paradoksów materii. Wiemy o nim, nie zaskoczysz mnie.
-
Na wszystko macie odpowiedzi - stwierdził chłopiec z ironią.
-
Tak, materia nie ma dla nas tajemnic.
-
Ale lasu nie potraficie wyprodukować.
-
Mówiłem, to paradoks.
Nagle dzieci ujęły się za ręce i zbiegły z tarasu. "
Rodzina żyje szczęśliwie, dzieci swoimi pytaniami nie powodują problemów ani konfliktów, ich ciekawość nikomu nie zagraża. Pozornie.
"Nagle otrzymała wiadomość z
Centrum. A więc istnieje świat materialny, jakież to pocieszające. Centrum o
nią się troszczy, pragnie zapewnić przyszłość jej dzieciom, wzywa je dla
inicjacji, nadania pigułki wiedzy, bo przecież nie ma żadnego innego powodu,
ani ona, ani też dzieci nie popełniły żadnego wykroczenia.
Kiedy powiedziała o tym
dzieciom, spojrzały na nią z powagą i ujęły się za ręce, tworząc krąg. Stały w
milczeniu, a ona czuła, że dokonuje się tu jakiś niesamowity pogański obrządek,
wyzwolenie strasznych sił. Dzieci dostały się do samego pnia mózgu, do istoty
życia, które było niezniszczalne i płynęło w nich, kończąc coś i rozpoczynając.
Potem zrzuciły z siebie obecne istnienie i były gotowe.
-
Staniecie się mądre, uzyskacie status! – zapewniała je matka z
radością, ale one się nie odzywały.
Matka nie mogła się
powstrzymać od oglądania Centrum. Była tu tylko raz, i to dawno. Miasto nie
wydawało się jej takie czarowne jak kiedyś ani też tak nieosiągalne jak
oglądane z okien domu. Prostopadłościany domów, wszystkie dość podobne do
siebie, budowane oszczędnościowo. Na szerokich ulicach pustawo.
Dzieci szły wykonując ruchy,
jakby coś wyciągały z ziemi, co się zawijało i wzrastało, gęstniało. Zasiewały
wszędzie te niewidzialne kształty, mogłoby się wydawać, że miasto zostanie nimi
pokryte, jeśli nie w teraźniejszości, to kiedyś. Dziewczynka wywoływała
kształty z powietrza, jakby zawsze tam były, lecz należało je uaktywnić.
-
Co robicie, dzieci? – zapytała matka, były zbyt zajęte, aby
odpowiedzieć. Spieszyły się, wiedząc, że ich czas się kończy.
Matka poczuła się
niezręcznie. Zaczęła mówić o tym, jakie będą mądre, kiedy połkną pigułkę
wiedzy, nie zwracały uwagi, bardzo zajęte wytwarzaniem kształtów przyszłości.
Miały zainicjować to życie, które czaiło się w lesie, umożliwić, aby świat
rozpoczął się od początku i nigdy nie zaginęła żywa natura na tej ziemi.
Już zbliżały się do
wielkich, srebrzystych wrót głównej budowli, zwolniły kroku, nie dlatego, że
mogły się bać, ale chciały jak najwięcej pozostawić po sobie.
Podeszły do drzwi, wciąż
przędąc. Tuż przed nimi się zatrzymały, odwróciły i objęły świat ostatnim
spojrzeniem, a potem skierowały wzrok na matkę. Nieomal utonęła w ciemności ich
oczu i zrozumiała, że niepotrzebna im żadna pigułka wiedzy, ale było za późno.
Dzieci odwróciły się ku drzwiom, właśnie zaczęły się rozchylać na boki. W
ciemnej szparze pomiędzy dwoma skrzydłami pojawiły się dwie jasne sylwetki. Dzieci przekroczyły próg i weszły w ciemność."
Matka miała wiele pytań, jak i wszystkie matki, teraz i zawsze. Nie wiedziała jednak, jaki jest Plan.
https://www.empik.com/plan-popik-emma,p1085104834,ksiazka-p