Czujemy podrzędność w stosunku do Obcych, przemykających błyskawicznie ponad naszymi głowami. Podziwiamy ich wysoką technikę, dla nas nieosiągalną. Uważamy, że Ziemia i słabo rozwinięci Ziemianie znajdują się na dole jakiejś skali rozwoju. I w każdej chwili możemy zostać starci jednym dotknięciem przycisku anihilacji.
Uważam inaczej. Jesteśmy centrum kosmosu pod względem
biologicznym. Ukazują to wszelkie badania kobiet i mężczyzn na statkach
kosmicznych. Dzięki nam gdzieś powstaje, odradza się lub rozwija życie.
Jesteśmy najważniejsi. Dzięki nam istnieje życie. Poniższy przypadek ukazuje
coś znacznie głębszego niż tylko biologia.
W listopadzie roku 1989
dwie kobiety jechały samochodem w pustej okolicy na zachodzie Kansas.
Obserwacja UFO wywołała missing time, brak dwóch godzin. Skutki psychiczne
okazały się bardzo przykre: męczyła ich bezsenność, odczuwały wciąż silny
niepokój i łatwo wpadały w irytację.
W ogóle jednakże nie twierdziły, że widziały jakiś obiekt i
że wysiadały z samochodu. Szczegółowa trzystopniowa regresja hipnotyczna
została przeprowadzono wobec każdej z kobiet osobno. Wykazała jednak aż
czterdzieści wspólnych cech. Ufolog o nazwisku Johm C. Carpenter opublikował
szczegółowy raport w "Journal of UFO
Studies", będącym organem Center for UFO Studies (CUFOS), prowadzonym
przez Allena Hyneka.
Susan miała wtedy 42 lata, była bizneswoman, żoną inżyniera i matką dwojga dzieci, w wieku 17 i 21 lat. Była osobą twardo stąpającą po ziemi.
Jennifer miał 49 lat i była wdową. Mogła się poszczycić stopniem
naukowym. Pracowała jako freelance fotograf. Zachowywała się z rezerwą i była
niezależna. Mistrzyni szczegółu, prowadziła dziennik podróży.
Przeszły trzy psychologiczne testy w CUFOS, żadna z nich nie
wykazała nawet śladu problemów psychicznych, mierzonych przez Minnesota Multiphasic
Personality Inventory. Nie miały skłonności do fantazjowania.
Wracały właśnie w doskonałym nastroju do St. Louis z
konferencji w Aspen, Colorado. Było to szóstego listopada 1989. Jennifer
zanotowała w swojej księdze logów, że minęła właśnie godzina czwarta po
południu, gdy wyjechały ze stacji benzynowej we Flagler. Zdecydowały, że pojadą
do Goodland, odległego o 72 mile, zanim gdzieś zatrzymają się na noc. Susan
jechała z prędkością osiemdziesięciu mil drogą międzystanową numer 70. Ledwo
opuściły Flagler, zobaczyły na niebie obiekt na południowym wchodzie. Jechały,
a on tkwił wciąż w tym samym miejscu.
Nagle zobaczyły wiele zielonych światełek tuż przy obiekcie.
Susan siedziała za kierownicą, Jennifer obserwowała obiekt niemal przez
godzinę. Czasami zatrzymywały się i wyłączywszy światła, patrzyły na niezwykłą
rzecz. Ostatni raz gdy to zrobiły, była 12.40 w nocy, zgodnie z logiem
Jennifer.
Nagle obie spostrzegły kulę światła obniżającą się na
wysokość stu stóp ponad ich samochodem. Z dołu tej kuli wysunął się rożek
światła w kształcie litery V, mieniący się różnymi kolorami. Te światła
ograniczały rożek. Zdziwione, zaczęły omawiać, co widzą. Czuły ogromną
ekscytację. Jedyne, co pamiętają to cofnięcie się na drogę. Ich odczucia nagle
uległy zmianie. Były wyczerpane, poirytowane i pragnęły zachować milczenie i
spokój. A te zmiany nastroju zaszły w ciągu kilku sekund. Po chwili dojechały
do Goodland, wydawało się im, że minęła minuta: była godzina 2.30 w nocy. W
pokoju w motelu zauważyły dziwne zmiany w swoim wyglądzie. Jennifer czuła, że
palą ją policzki, Susan była biała jak śmierć. Dokładne kobiety sprawdziły, że
poszło im benzyny jak na godzinną jazdę, mimo że podróż trwała trzy. W tym
czasie przejechały 72 mile.
Po powrocie do St. Louis obie czuły irytację i niepokój.
Susan bardzo pragnęła odgadnąć, gdzie się podziały dwie godziny. Skontaktowały
się ze znajomym, który interesuje się UFO. ten dał im kontakt do regionalnego
dyrektora organizacji Mutual UFO Network (MUFON), do której również i ja
należę. W rezultacie zajął się nimi John C. Carpenter. Pięć dni po wydarzeniu,
czyli 12 listopada 1989 Carpenter zaczął robić wywiad z Susan. Regresja
hipnotyczna trwała godzinę. Susan była zdenerwowana, zaciekawiona i ostrożna.
Carpenter zabronił jej wszelkich kontaktów z Jennifer. Poprosił Jennifer na
sesję, ona jednakże stwierdziła, że owszem, widziała obiekt, lecz w ogóle nie
wysiadała z samochodu. Niemniej jednak przybyła na badania w dniu 24 listopada
1989 roku.
Pod hipnozą zeznały, że gdy tylko zobaczyły światło w
kształcie stożka V, zostały pochwycone. Do samochodu podeszły dwie istoty.
Jedna kazała jej wyłączyć silnik samochodu i zapewniła, że nic się jej nie
stanie. Nie były w stanie wykazać żadnej reakcji, gdy lewitowały w pozycji
siedzącej, opuszczając samochód. Obie zgodnie powiedziały, że były eskortowane
przez dwie istoty, płynąc przez nocne niebo w kierunku statku. Widziały, jak
samochód robi się coraz mniejszy. Wreszcie stał się mały jak główka od szpilki.
Podobnie oglądał miasto w wysoka jeden z panów w badanym
przeze mnie przypadku z roku 1979 ze Sztumu. Wiele się stało, nim dopalił
papierosa, a niedopałek leżał na ziemi. Badanie metodą regresji hipnotycznej,
przeprowadzone na Uniwersytecie Jagiellońskim, potwierdziło realność
wydarzenia. Swoiste porwanie było tak fascynujące, że godne jest przypomnienia,
co wkrótce uczynię. Obcy, co ciekawe, badali umysł i wiedzę jednego z panów.
Wróćmy jednak do Jennifer i Susan, które zostały
przeniesione do małego okrągłego pokoju,
o geometrycznych oknach. Panowała tam dziwna czerwonawa poświata. Stały jakieś
panele. Przez okno obie widziały gwiazdy i błękitną planetę, podobną do Ziemi.
Podały mnóstwo szczegółów.
Wkrótce jednak zostały poddane typowym badaniom na stole.
Obcy gestem ręki usunął lęk Jennifer. Zauważyła jakiś panel, z którego
pobierali dane i masę szczegółów. Obie dokładnie opisały postacie Szaraków,
które zajmowały się badaniami i wykonywały różne czynności. Kilkakrotnie
uspokajały kobiety, czyniąc to gestami oraz telepatycznie i zapewniały, że nie
zrobią im żadnej krzywdy.
Do palców Jennifer dołączono jakby przewody, a kostki jej
nóg ujęto w obręcze, lecz nie dla unieruchomienia. Na panelach pojawiają się
jakieś dane, migają na nich światełka. Do nozdrzy Jennifer wkładają
mikroskopijny przedmiot.
I chociaż żadna z kobiet nie wyznała, że pobierano jej
tkanki i materiał rozrodczy, rozmowa pomiędzy nimi a Obcymi niesie bezcenne
wiadomości i wyjaśnia wszystko.
Jennifer: Co wy mi robicie? Odpowiedź zawierała wiadomość,
że potrzebują więcej informacji na temat przemian chemicznych w jej organizmie.
Coś uległo energetyzacji, gdy poddawali ją tym wszystkim testom.
Susan: Oni pracują dla przyszłości, chodzi o genetyczne
kodowanie w organizmach tych istot. Wielu z nich ma szczególny kod genetyczny,
który im umożliwia współpracę z ludźmi we wszystkim, co robią. To coś było w
nas kiedyś, zanim powstaliśmy, my na to coś daliśmy zezwolenie…To była
kolektywna, wspólna decyzja, pochodząca z innych planów energetycznych, innych
poziomów egzystencji. To była umowa, zgoda, którą daliśmy przed naszym
urodzeniem i to jest dla naszego rozwoju. Wydaje się jednak, że oni uzyskali tę
informację poprzez przekaz telepatyczny, ona działa łącznie z nami i poprzez nas. To telepatyczne
połączenie.
Dreszcz przenika, gdy czytamy tę wiadomość. Nie jesteśmy
sami, znajdujemy się w centrum bytów. Od zawsze.
P.s. Na temat roli Ziemi i ludzi w kosmicznej biologii wypowiedziałam się obszerniej, komentując dyskusję w Radiu Paranormalium w dniu 26 listopada 2017 roku.
P.s. Na temat roli Ziemi i ludzi w kosmicznej biologii wypowiedziałam się obszerniej, komentując dyskusję w Radiu Paranormalium w dniu 26 listopada 2017 roku.


