czwartek, 10 października 2019
piątek, 26 stycznia 2018
Obcy w nas
Jak myślą ludzie? Odpowiedź na to pytanie stanie się ważna, wtedy gdy będziemy musieli zmierzyć się lub skontaktować z umysłem Obcych. Możemy na samym początku i z wielką pewnością założyć, że myślą inaczej niż my. A czy w ogóle coś czują.
Wiemy, jakie
zdarzają się nieporozumienia, czy raczej brak zrozumienia języka innej osoby i
jej kodu obyczajowego podczas kontaktu radiowego pilotów. Zwyczajne określenie "Nie
sądzę", może oznaczać "Być może" albo też
"Wykluczone". W pierwszym przypadku osoba słuchająca może sądzić,
że nastąpi atak. I naciska czerwony guzik.
W naszym języku używa się określenia "Na pewno", co oznacza
"Tak, może" albo "Może nie". "Czy on się z nią
ożeni?" "O, na pewno". Co znaczy: "Bardzo wątpię". W
angielskim "Interesting" oznacza "Nudne, nie chcę słuchać".
Do Aliensów nie możemy zwracać się tak
dwoiście.
A jeśli Obcy będzie nam przesyłał symbole matematyczne lub
fizyczne o wysokim poziomie komplikacji? Możemy tak założyć, skoro Szaraki
wyprzedzają nas w rozwoju o 100 tysięcy lat. Niewyobrażalną trudność sprawią
wielkie obrazy o znacznym stopniu złożoności, zawierające w sobie skomplikowane
bloki tematyczne, każdy może być jednym tomem encyklopedii. A skróty,
uproszczenia? I znowu groźba naciśnięcia czerwonego guzika.
Przeprowadzano
wiele badań nad sposobem telepatycznego kodu Obcych, począwszy od pierwszego
kontaktu, od Roswell.
Wiemy, że
podczas porwań Obcy komunikują się
telepatycznie z ludźmi i ze sobą nawzajem. Ludzie opisywali, jak
zachodzi ten proces: sygnał odbierany przez mózg jest natychmiast i
automatycznie przetwarzany na słowa i zrozumiałe symbole.
Powszechnie się
uważa, że telepatia jest umiejętnością słyszenia cudzych myśli we własnym
mózgu. Osoby porwane, które doświadczyły takiej komunikacji, słyszą w swym
mózgach rezonans.
Jak nazwać
umiejętności zwierząt, choćby szczurów umykających wszystkimi szparami z
okrętu, który zatonie, ale jeszcze nie opuścił portu? Co słyszą w swym mózgu
psy, które ciągną swych właścicieli na wzgórek, nadciąga bowiem tsunami. Zatopi
wprawdzie miasto, ale wszyscy patrzą na spokojną jeszcze wodę.
Udało się
odczytać wiele dokumentów mimo zamazywania na czarno słów na temat Obcych, którzy żyli jeszcze po wypadku w Roswell,
byli ranni, pokaleczeni.
Osoby, które
się do nich zbliżyły, nie słyszały słów, ale ludzie ci mogli podzielać z nimi
cierpienia, głębokiego smutku i żalu za tymi, którzy zginęli w wypadku.
I w tym
momencie każdego z nas przeszywa dreszcz przerażenia. Wyobraź sobie, że stoisz
nad umierającym kosmitą i widzisz w swym mózgu jego ból, żal, cierpienia.
Czyżby oni mieli uczucia takie jak my: smutek, przerażenie, tęsknotę? Co czuli
medycy i uczeni w białych fartuchach, podchodząc do nich ze skalpelem,
przyklejając im na czoła elektrody i słysząc w swych mózgach głośny płacz,
wielki żal za towarzyszami, za planetą, której nie zobaczą. Czy kiedykolwiek
mogli zapomnieć to tsunami cierpienia. Obcy, każdy z nas.
piątek, 19 stycznia 2018
Kółko i krzyżyk
Nie pamiętacie z pewnością niegdysiejszych doświadczeń naukowych, które fascynowały, w wyniki ich zostały uznane za tak szokujące, że nie dawano im wiary. Usiłowano udowodnić istnienie telepatii, odczytywania prostych informacji z mózgu drugiego człowieka. Eksperymenty przeprowadzano pod rygorem surowej kontroli. W jednym pokoju siedział człowiek, przed nim na stole kartki z narysowanym kółkiem i krzyżykiem. Wpatrywał się w skupieniu.
Powrócę do relacji na temat porwań ludzi przez Obcych. Przerażona ofiara, położona na stole laboratoryjnym i poddawana badaniom, widziała przed sobą olbrzymie czarne oczy pochylonego nad nią Szaraka. W jej mózgu pojawiały się różne, nawet skomplikowane informacje: od prostych słów uspokojenia: "Nie bój się, nic ci nie zrobimy". do skomplikowanych wiadomości na temat położenia planety obcych na mapie kosmosu, aż do wizji o przyszłości Ziemi.
Czy ludzki mózg posiada takie możliwości? Pytanie oraz idea stały się inspiracją do naukowych badań.
Zostały zapożyczone od Szaraków, które jakoś nie cieszą się wielkim szacunkiem. Może dlatego, że są małe, nieprzyjemne w dotyku, spełniają podrzędne funkcje na statku i robią ludziom paskudne rzeczy. Brak oficjalnych komentarzy odpowiednich służb, a odczytywanie umysłu przez Szaraki pozostaje w sferze folkloru i ufologów.
Tymczasem już incydent w Roswell przyniósł na ten temat wiele danych, o których się milczy. Pamiętamy oficera, który przykucnął w bazie przed zwiniętą płachtą plastyku, podpartą kijkami. Oficer patrzył pustym wzrokiem przed siebie, tymczasem wojsko ucinało przesyłanie wszelkich relacji na temat wydarzenia i żołnierze z bronią otaczali kordonem miejsce, gdzie podobno spadł balon meteorologiczny, ważący parę deko. Było jednak, o co się bić i czego strzec.
Nieszczęsny i bezbronny, i nie wiadomo, czy w ogóle żyjący, niewielki Szarak został poddany wielostronnym i długotrwałym badaniom przez ziemskich uczonych. Pewnie oceniał ich tak, jak my potraktowalibyśmy "mędrców" z X wieku, którzy chcieliby zbadać nasz mózg. Być może jego psychika przetransferowała się do kosmicznych zasobów i została opatrzona etykietką z jego peselem. Pozostał tylko mózg jako organ, typowy jak twardy dysk do wymiany.
Badania prowadzone ówczesnymi narzędziami wykazały podobno, że Obcy może poprzez swój mózg kontaktować się z innymi mózgami. Jednym słowem, jego możliwości psychotroniczne daleko wykraczały poza ziemskie dowody na temat przesyłania obrazu kółka i krzyżyka. Posiadał umiejętność komunikowania się.
Jak postrzegamy Szaraki? Może uważamy je za podrzędnych laborantów, wykonujących rutynowe czynności, a nordycy stojący z boku to właściwi menagerowie. A jeżeli tak nie jest? Szaraki możemy uważać za coś innego niż wykonawców projektu klasy zarządzającej na statku kosmicznym. Jeżeli kiedyś my z Ziemi wyślemy jakiś star trek, jego załoga będzie się składała z uczonych po kilku fakultetach i ekspertów o głębokiej specjalizacji.
Gdzieś w jakimś clusterze na Drodze Mlecznej naukowcy odkryli planety, które mają po około dwanaście miliardów lat. Zaledwie w roku 2012 odkryto dwie planety, które mają po niemal trzynaście miliardów lat. Znajdują się w odległości mniejszej niż czterysta lat świetlnych od Ziemi. Wiek naszej macierzystej planety nie osiągnął nawet pięciu miliardów lat. Pomyślmy przez chwilę, jak mogła się rozwinąć cywilizacja na planetach, które są od nas starsze o osiem miliardów lat.
I jak będzie wyglądała Ziemia i ludzka rasa za te osiem miliardów lat? A jeśli oni wiedzą, bo już obserwowali rozwój takich młodych cywilizacji, i nie tylko, wpływali również na ich rozwój? Czynią to również teraz. Ostatnio badania postępują bardzo szybko i nawet do ludzi zajętych codziennością docierają wiadomości o nanotechnicznych "urządzeniach", które będą "wszczepiane" do mózgu, poszerzając jego możliwości w każdej dziedzinie. Obecnie traktujemy te doniesienia jako ciekawostki albo fantazje szalonych miliarderów, którzy nie wiedzą, co robić z kasą. A jeśli za niedługi okres czasu będą dyskusje i spory na temat aktywacji mózgu dzieci po urodzeniu, identycznie jak na temat obecnych szczepień przeciwko chorobom.
Załóżmy, że telepatyczne przekazywanie informacji oraz, poszerzmy to, psychotroniczne przesyłanie dużych plików wiadomości z mózgu do mózgu, w dodatku z ogromną szybkością, nie bacząc na przestrzeń i czas, będzie warunkiem koniecznym dla odbywania dalekich podróży. Jesteśmy już do tego przygotowywani. Kiedyś z jakiejś "chmury" zaczerpniemy wiadomości i niezbędne dane, umożliwiające dalszą podróż i kontakt z cywilizacjami, jakie są na naszej trasie. Piękna to idea i staje się na naszych oczach, choć może nie całkiem zdajemy sobie z niej sprawę. Jesteśmy na początku. Pierwszy krok właśnie robimy.
P.s. Przepraszam moich miłych komentatorów za zbyt krótkie i obcesowe odpowiedzi, liczę na to, że obecny post pobudzi senną komórkę wyobraźni i zachęci do podzielenia się ze mną przemyśleniami, jeszcze poprzez słowa, choć zapisane w chmurze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


