czwartek, 14 września 2017

Kawał z brodą




Nagle usłyszałam właśnie taką opinię, która była mi potrzebna. Przypadek, nieprzypadek, reguła? Przyjadą tu, by nas dyscyplinować, powiedział profesor w dyskusji radiowej. 

 

 Zastanawiałam się nad wpływami przybyszów z krajów muzułmańskich na naszą kulturę, politykę i ewentualnie przyszłość. To pewnie zabawne, ale zaczęło się od mody, widzicie to, czy to przypadek?

Gładko ogolone męskie policzki stanowiły od dziesiątków lat dowód kultury mężczyzny w naszym kręgu cywilizacyjnym, świadczyły o przynależności do klasy inteligenckiej. Kilkudniowy zarost oceniano jako niechlujstwo. Wokół ceremonii golenia się powstał przemysł, handel i reklama, angażująca celebrytów do pokazania, jak cztery ostrza w jednym nieskazitelnie usuwają każdy włosek.
Kiedyś rozrabiano pędzelkiem mydło w miseczce i pokrywano nim policzki na biało. Pamiętam mojego wujka, który ostrzył brzytwę na skórzanym pasku, zahaczonym o klamkę kuchennych drzwi.
Brody nosili chłopi, traktowano  ich z pogardą/
W krajach islamskich mężczyzna z brodą jest szanowany jako przedstawiciel starszyzny rodowej; broda dodaje powagi, po prostu czyni mężczyznę z mężczyzny. Pewnie to przypadek nieprzypadek, że wraz z napływem islamskich uchodźców pojawiła się moda na brody. Sąsiad, który czyścił fontannę,  miał tak twarz zasłoniętą brodą, że nie mogłam skojarzyć, kim jest. "Mieszkam tu od trzydziestu lat, znam panią", utrzymywał. Nigdy mi jednak nie powiedział dzień dobry. Ukrył się skutecznie za brodą.
Oczywiście wyższe sfery i celebryci już przejęli tę modę, właśnie widziałam, jak na czasie prezentuje się Messi.
Modny mężczyzna nosi brodę, łączy się ona z wąsami, jakże to wygodne, zapewnia anonimowość, widzimy tylko fragment twarzy. Kojarzę to z burką,  czadorą, zasłaniającą twarz kobiety, czyżby to była reguła? Odsłonięta twarz to odwaga, jawność. W naszym języku mówimy: "Spójrz mi w twarz", to znaczy: "Pokaż, że nie kłamiesz". Jest równie określenie: "Stanąć twarzą w twarz", czyli wykazać się odwagą przed wrogiem.
Ukrywanie twarzy jest naganne: czynią to rabusie i bandyci, ostatnio również pewne grupy policji, co jest uzasadnione. Jesteśmy więc cywilizacją odsłoniętej twarzy, co dowodzi odwagi i uczciwości.
Czy pamiętanie kozacki osełedec? Na ogolonej czaszce widniał u góry sterczący kosmyk. Popatrzcie na naszych sportowców, choćby tych, którzy pokazują się w reklamach.
Kobiety już mają niewiele do odsłonięcia. Nogawki krótkich spodenek odsłaniają dolną część pośladków. Widziałam, jak dziewczyny obciągały nogawki, może to nie jest wygodna garderoba. Ciekawa jestem, jaka będzie moda w przyszłym roku.
Po gwałtach na plażach, niektóre osoby się zastanowią, czy pospacerować w nocy nad ciepłym morzem. Może osoby w bikini i panowie w kąpielówkach nie będą wchodzić do restauracji przy plaży i zmienią się obyczaje.
Ogradza się tereny spacerowe, policja reaguje znacznie szybciej niż jeszcze niedawno.
Pamiętacie, od czego się zaczęło? Od rewolucji seksualnej w latach sześćdziesiątych, swoboda młodzieży raziła rodziców i była nie do przyjęcia, lecz się przyjęła. Po pięćdziesięciu latach  zatoczyliśmy koło i jesteśmy w tym samym miejscu, lecz od drugiej strony.

niedziela, 10 września 2017

Lanie wody





Cichy dzień. Nie poruszają się liście na drzewach i krzewach. Powietrze stoi nieruchome, gapi się tylko szeroko otwartymi oczami. 

Miejskie zwierzątka pochowały się w trawach, których nie zdążyli skosić.Kasztany patrzą z góry na jezdnię, mierząc odległość. Za rogiem czekają słodkie morwy,  żeby wcelować się w trawę, dziś nawet nie spadły mirabelki. Jeden z ostatnich dni lata, wielka cisza.
Jeszcze kilka dni i kasztany zaczną spadać na jezdnię, zakrywając oczy dłońmi. Mirabelki pomyślą, "A, co tam, na ziemi czy na trawie, co za różnica". Mirabelki zaczną się sypać, ludzie będą po nich deptać, nikt ich nie zbiera.
Wiatr na wieży siedzi ze skrzyżowanymi nogami, wkładając palce w usta, by się uczyć gwizdać, świstać i zawodzić. Jeszcze nie pora, czeka, by wysunąć przez kraty swe chude nogi.
Na północy wiedźma wiatru kręci pracowicie młynkami. Kręci po kolei młynkami wiatru, wichru i huraganu. Zbiera je w sakiewki, które wrzuci do wora. I z nim na plecach poleci, by stanąć na chmurze w rozkroku i wysypywać po kolei z każdej sakiewki, chichocząc przy tym z radości.
Jej wnuk siedzi przy komputerze. ma aplikację programowania pogody. Dużo opowiada o wyższości techniki nad pracą rąk.
Lubi lać wodę. Co ostatnio widać.

piątek, 2 czerwca 2017

Zło z ogonem



To szczur, zwierzę otoczone powszechną nienawiścią i pogardą, wzbudzające strach. Nie ma chyba osoby, która deklarowałaby do nich sympatię. Gdy przebiega ulicą, odskakujemy, działa na nasz instynkt.

Węże również wzbudzają atawistyczny lęk, one jednak symbolizują ród królewski, zajęły miejsce ponad czołem faraona. Szczury przebiegają wzdłuż krawężnika, niemal niewidoczne i z ulgą przeciskają się pomiędzy kratkami kanalizacji. 

Czytałam na stronie, że widziano je na Biskupiej Górce, są straszne i niebezpieczne, szczególnie dla dzieci. Nie włożymy między bajki motywu dziecka zagryzionego w kołysce przez szczura, to popularna scena. Stara i znana baśń mówi, że są wrażliwe na muzykę, można je zaczarować, grając na flecie. Dawno temu, w wiekach średnich pewien młodzieniec wyprowadził szczury z miasta. Obrazek w książce z baśniami przedstawia go, jak idzie boso, w kapeluszu z opuszczonym wygiętym rondem, przy ustach trzyma flet, na którym wygrywa melodię, a za nim podąża armia szczurów. Idą szeroką ławą, zajmując całą szerokość drogi. 

Nie wiem doprawdy do jakiego faktu historycznego można przyporządkować ten motyw, co się naprawdę wydarzyło. Szczury w literaturze mają swoje miejsce. Ponieważ potrafią wyczuć, co się wydarzy, opuszczają okręt, smyrgając przez wszystkie szpary. Mamy więc powiedzenie, że umykają z tonącego okrętu. Morskich szczurów jednak nie ma, tylko lądowe. W naszych czasach jednak zaczęły się ścigać, ludzie tak nazwani biegną z opuszczoną głową, nosem przy ziemi, i są otoczeni pogardą, gdyż poświęcają życie na niegodne cele, wciąż pozostając na dnie. Szczury bowiem mieszkają w kanałach. Siedzą tam na ceglanych zrębach ścian kanałów i obracają w łapkach resztki jedzenia, które wyłowiły ze ścieków. Czyszczą je w ten sposób, to samo zadanie wyznaczyły sobie na pobojowiskach i w miastach, gdzie grasowała czarna zaraza, pokrywając place zwłokami ludzi.

Nie dają jednak rady. Służą nam jeszcze w inny sposób: to na nich dokonuje się doświadczeń we wszystkich laboratoriach świata. Szczury są przecież bardzo złe, bardzo brudne, nędze, krwiożercze, podstępne, można je trzymać w klatkach, amputować organy, aplikować (jakie ładne słowo) trucizny, zabijanie ich bowiem nie brudzi naszego sumienia. Nie jestem pewna, czy mówię tylko o szczurach. Może o nas samych, ale przecież bierzemy prysznic. I to codziennie.